The Orchestra Of Mirrored Reflections – Narrow Escape

Zawsze ceniłem muzykę mogącą przenieść słuchacza w inne miejsce. Muzykę, która w hierarchii środków artystycznych na pierwszym miejscu stawia atmosferę. Słuchając po raz pierwszy The Orchestra of Mirrored Reflections – Narrow Escape, byłem w trakcie wieczornej podróży pociągiem. Światła wydobywające się lamp i okien przesuwających się w ciemności niczym gwiazdy, nadawały całej tej scenerii dodatkowych wartości. Podobnie mógłbym powiedzieć o patrzących w okna ludziach zatopionych we własnych myślach.

Właśnie ten obraz – zatopienia się w otchłani własnych myśli – oddaje pierwszy utwór nazwany Dissociative Fugue. Dialog między wibrafone i saksofonem. Delikatny perkusyjny instrument tworzy niejako podkład dla nieco bardziej zamaszystego, jakby próbującego się wyrwać ze swoich ram saksofonu. Później instrument perkusyjny płynnie przechodzi w dźwięki bluesowego pianina.

Rozpoczynając podróż z tym albumem spodziewałem się klimatycznego, powolnie płynącego jazzu, który stałyby się komplementarnym dopełnieniem tego co widziałem podczas podróży. Rzeczywiście utwory otwierające kompozycję to dark jazzowe improwizacje z wiodącym saksofonem Jol Tai’a. Zupełnym zaskoczeniem były jednak dla mnie dwa kolejne utwory podobnie jak i dalszy przebieg albumu. Utwory te są równie swobodne aranżacyjnie jak poprzednie – jazzowe, lecz znacznie bardziej jasne. Album ten jako całość przypomina pewien deseń kolorów zaczynających się od ciemnych, a kończący na jasnych odcieniach.

Marvelous Journey to niezwykle posuwisty utwór z orientalną wokalizą Sofi. Natężenie wzrasta wraz z upływem czasu i pojawiają się mocniejsze rockowe gitary. Kolejny utwór: Le Printemps arrive dans l’Hémisphère Nord to zdecydowanie mój ulubiony, niezwykle zwiewny i lekki utwór. Doskonale oddaje on to co znaczy tytuł, a mianowicie przyjście wiosny w półkuli północnej. Przepiękne jest to jak każdy instrument wywiązuje się tutaj ze swojej roli i stanowi nieodłączną cześć utworu. Perkusja w tępie spokojnego spaceru. Ciepły bas. Przestrzenna gitara. Saksofon stanowiący oblicze komozycji.

Dwa wieńczące utwory niejako odrywają słuchacza od ziemii. Stay Low jest jedynym utworem na albumie, który przekazuję treść w postaci poezji słownej. Jest można powiedzieć zaproszeniem do innego wymiaru. Zamknięcie oczu. Ciemność. Ostatni utwór: Fire Burns Brighter In The Dark przeniósł mnie oczyma wyobraźni do jakiegoś wysoko położonego, spowitego w chmurach i mgłach miejsca. Gdzie muzyka ma wręcz charakter duchowy i stanowi nieodłączną cześć otaczającego pejzażu.

Album jako eklektyczną mieszankę muzycznych krajobrazów oraz symbol nieograniczoności środków w świecie muzyki polecił bym osobom, które chciały by poszerzyć swój muzyczny horyzont. Nie jest to oczywiście muzyka dla każdego, dlatego muzyka ta jest niszowa – ale właśnie to nadaje jej unikalności.

Album można posłuchać tutaj.

Dodaj komentarz

Scroll to top