Otwórz artykuł
Ben Howard - Noonday Dream album cover

Ben Howard – Noonday Dream

Po około czterech latach wytęsknionego oczekiwania powstaje nowy album Bena Howarda. Jest to kolejny smakowity kąsek dla fanów brytyjskiego gitarzysty/songwritera. Noonday Dream to trzeci album studyjny Bena. Wydaje się być jaśniejszą kontynuacją stylu zapoczątkowanego w poprzednim albumie – I Forget Where We Were. Nowy album jest zdecydowanie bardziej ciepły. Czuć w nim również wpływy z projektu A Blaze Of Feather, w którym Howard brał udział razem ze swoją lojalną ekipą.

Podobnie jak na poprzednim dziele, bardzo wyraźnie odbijają swoje piętno na tym pejzażu muzycznym gitary elektryczne. Efekty modyfikujące brzmienie gitar, nadające im przestrzenności i powtarzalności powodują, że ten album jest pretendentem do miana folk ambientu. Wsłuchajmy się przykładowo w delikatnie wybrzmiewające z ciszy dźwięki gitar z utworu Someone In The Doorway.

Dostaliśmy kilka utworów wyróżniających się technicznie od pozostałych.

Styl przedstawiony na innym utworze: The Defeat, pokazuje, że gitara nie musi być instrumentem wiodącym, jak to często się zdarza w muzyce folkowej, lecz ozdobnikiem. Poszczególne melodie pojawiają się jak kometa na niebie i znikają w głębi ciszy. Podobnie jak w utworze Murmurations, gdzie to całe instrumentarium stanowi awangardową podstawę pod warstwę liryczną celebrującą chwilę. Nowinką instrumentalną okazało się zastosowanie flażoletu jako całkiem wyraźnego ozdobnika w utworze What The Moon Does.

A Boat To An Island Pt. 2 / Agatha’s Song budzi skojarzenia z instrumentalnym zespołem Hammock, którego utwory cechują się powolnym tempem, przestrzennością i ciepłym dźwiękiem strun. Jest to najbardziej ambientowy kawałek na tym albumie. Ciągnące się leniwie warstwy harmonium i plumkania gitarowe oraz delikatnie naznaczony śpiewem długości krótkiego haiku.

Eksperymentalna wartość Noonday Dream pokazuje, że Ben nie chce stać w miejscu, lecz odkrywać nowe lądy w świecie muzyki.

Noonday Dream, to album, którego najlepiej słuchało by się gdzieś na plaży w objęciach piasku, a muzyka rozmywała by się naprzemiennie z falami morskimi.

 

 

 

Scroll to top