Disclosure - Caracal album cover

Disclosure – Caracal

Jaka jest mocna strona artystów bazujących na muzyce elektronicznej? Cóż, chyba nie sposób wymienić wszystkich zalet jednocześnie. Dla innych mogą to być jednocześnie wady. Zadałem to pytanie z myślą o całkiem interesującym atucie brytyjskiego duetu braci Lawrence. Jest to ogromna ilość artystów zapraszanych do współpracy przy projektach. Przykładowo na albumie Caracal naliczyłem dziesięciu gości w wersji Deluxe. Z pewnością jest to silny czynnik sprzyjający zyskiwaniu popularności – tworzy się niejako sieć zaprzyjaźnionych twórców – muzyczny ‚link building’.

Popularnością Disclosure dorównuje muzykom popowym, lecz nie jest to tak do końca muzyka pop, mimo tak wielu gości, wokalistów wywodzących się z nurtu pop. Gdy natknąłem się na Disclosure i słuchałem w kółko albumu Caracal, nie mogłem się nadziwić jak magnetyzująca jest to twórczość dla kogoś, kto nie jest przyzwyczajony do muzyki o podobnej popularności. Jakie elementy Caracal powodują, że album ten jest jak magnes dla sympatyka alternatywy?

Przepyszna garażowa rytmika, która przebija się przez wiele utworów na tym krążku. Jak zwykle ciekawie jest zajrzeć do korzeni, czyli tego co inspirowało twórców. Wśród nich znajduje sie między innymi Burial czy James Blake (samo to powinno już zachęcić do zapoznania się z albumem). Muzycy mocno zrośnięci z undergroundem. Pod tym względem (oś underground/pop) Caracal jest dość zrównoważone, bo praktycznie każdy utwór ma jednostajny, charakterystyczny dla house rytm ‚stopy’. Mimo tego utwory nie są nudne i zaskakują nowym – w rytmie znajdują się ciekawe ozdobniki. Typowy garażowy rytm słyszy się przykładowo na Echoes czy na Holding On. Utwór Masterpiece jest powolnym zwieńczeniem albumu. Soulowo jazzowy wokal Jordana Rakei połączony z elektroniką duetu braci Lawrence przypomina nieco styl James’a Blake’a.

Innym elementem nadającym muzyce Disclosure magnetyzmu są wymykające się z wszelkiej formy dropy. Te kulminacyjne moment potęgują energiczność albumu i nadają mocno klubowo tanecznego charakteru. Dropy wspierane są przez melodyjne wokale. Coś takiego słyszy się na pierwszym utworze albumu, Nocturnal. Jednocześnie w tle słyszy się hipnotyzujące arpeggia.

Wysoko śpiewający Sam Smith na pewnych swoich wokalnych częstotliwościach nasuwa mi skojarzenie z głosem Hoziera. Chociaż są to artyści zdecydowanie różni. Głos jednego jest bardziej oszlifowany pod pop, drugi – przyziemny, bluesowy. Ciekawie by było słyszeć jednak zderzenie takich światów jak Disclosure i Hozier.

Coś co przykuło moją uwagę to układające się w ‚jazzowe’ akordy syntezatory towarzyszące wielu utworom. Słyszy się je zaraz przed dropem i w refrenie Nocturnal. W utworze Omen, są można powiedzieć głównym elementem. Coś podobnego słyszy się w utworze Good Intentions. Dźwięki ułożone w takie akordy nadają temu albumowi szczyptę leniwego rozmarzenia, ale sprawiają też, że zdecydowanie lepiej słucha się go po zmierzchu. Tak, Caracal jest albumem nocnym.

 

Dodaj komentarz

Scroll to top